znalazłam Anioła.
Leżał na ulicy, ubrudzony, szary.
Z przekrzywionym skrzydełkiem.
Lewym.
Dlatego, że od serca.
Podeszłam do niego
z litością
a on serdecznie podziękował.
Pomogłam mu wstać na prawie równe nogi,
chociaż wiem,
zupełnie jak w tym dowcipie,
z ziemi się nie podnosi.
Przecież nie mogłabym zostawić go na ulicy
Jeszcze by go ktoś przygarnął,
i nie oddał.
A to przecież jest mój Anioł.
Z przekrzywionym lewym skrzydłem.
Lewym, bo to od serca...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz