Lewo

znalazłam Anioła.
Leżał na ulicy, ubrudzony, szary.
Z przekrzywionym skrzydełkiem.
Lewym.
Dlatego, że od serca.

Podeszłam do niego
z litością
a on serdecznie podziękował.

Pomogłam mu wstać na prawie równe nogi,
chociaż wiem,
zupełnie jak w tym dowcipie,
z ziemi się nie podnosi.

Przecież nie mogłabym zostawić go na ulicy
Jeszcze by go ktoś przygarnął,
i nie oddał.

A to przecież jest mój Anioł.
Z przekrzywionym lewym skrzydłem.
Lewym, bo to od serca...

Brak komentarzy:

Zofia

Madame Sophie dniem nudzi się i ziewa,
A nocą - oczy jej rosną.
Coraz to inny humor przywdziewa
igrając strofą miłosną.
Euforyczna woń perfum jej loki spowija,
jęki wspomnień unoszą się nad nią -
Kwiatem przedziwnym zda się Zofija...
A jakimż to kwiatem?
Niech zgadną.
(A.Osiecka)