Into the core
She packed her bags.
One step.
Bought vodka.
"They're gonna like you, either."
Without thoughts
first
second
got a ticket?
map?
mind is your where
she went.
like a woman possessed?
like a woman with a need.
to Possess.
One word. One world.
So much to do!
So brave a girl.
Never before did she realise, how.
what now? how come? now?
Much as she can do
Much as she wants
It always depends on two.
Never before
If any moment after
Now she knows.
Hopes.
Still. Dry. Sparkling. Warm.
Down the cheek.
From the lash.
She wants more.
kaloryfer
a.k.a. Kupidyn
miał w swoim kołczanie strzał
dwa rodzaje? Złote
na miłości rodzenie ołowiane
na miłości zabijanie
jak czas
który może wszystko
i to nie my się w nim poruszamy
to on przepływa przez nas
powiem tobie, ruszam się rano
w łóżku
uszku
pruszków
nie, nie pruszków. centralna.
telefon milczy, za często
nie dzwoni.
czy czas ucieka? czy czas się goni?
sztandarowy pokaz broni.
Jam Ciebie mieczem zwabił.
ruchy frykcyjne
ruchy kopulacyjne
naturalnie realizm
z romantyzmu tylko stokrotki wyrastają na łące ponurozielonej po śniegu.
moja ręka
mój pośladek
jak u Daliego
jeść mięso
zapładniać mięso
czujesz, że jest
i czujesz, że wstaje
filozof mówiący o przyjaźni między kobietą a samcem
na pewno gej, do tego transwestyta,
pracował jako automatyczna sekretarka w nieistniejącej szczęśliwie sieci Idea
mówił: proszę wcisnąć gwiazdkę
proszę
wcisnąć gwiazdkę
zająć się skrzynią biegów
przycinaniem krzewów
żywopłotu rycerzy mówiących terefere
akuku!
akurat.
czuć, że jest w tobie
przy tobie
czuć, że się przysuwa
wchodzi
grzeje i chłodzi
przyszywa do uda
zatapia we włosy
oczy, uszy, nos... noc... y...y...y...
siódma rano z uśmiechem na twarzy
rozczarowanie nie wpada na jajecznicę
jedynie żal, ze ciało czuje
co czuć może tylko dusza
transcendentalnie
oversoul-
lova.
Made by Roux :) - kolejny wygrany konkurs tłumaczeniowy w KJO UAM :)
Foul-up
You’ve got a huge abyss next to your bed
White ceilings serve as black lids
Things fall into this gulf without reclaim
What’s left is smut, distress, course of the time,
And nothing – Marilyn in a movie, truffles in the pie
trip to
That’s where you’re going. Stairs in the building
Of minutes and hours. Scanty gilding:
Slowly stops to shine. The bone knocks inside
And taps the innocent refrain to some:
”less-and-less-someone-else-you-can-become”
And you know you’ll hard into this depth dive
because you’re full filled to the edges of life,
will remain a spot. And then a great void.
Oryginał
Masz koło łóżka ogromną przepaść,
białe sufity jak czarne wieka.
Ciągle coś w przepaść bezzwrotnie wpada,
zostaje rozpacz, bieg czasu, sadza.
I nic – film z Monroe, pasztet z truflami,
wyjazd do Wiednia – cię nie omami.
Tam właśnie zmierzasz. Po wąskich schodkach
minut i godzin. Cienka pozłotka:
miłość, zachwyty, seks, książki, sztuka,
obłazi z wolna. W środku kość stuka
i wystukuje refren niewinny:
„co-raz-mniej-mo-żesz-zo-stać-kimś-in-nym”.
I wiesz, że będziesz w głąb ciężko leciał,
bo wypełniony do brzegów życia,
a w tych sufitach (ich czerń to lustra)
zostanie punkcik. A potem pustka.
(Jacek Dehnel, Wpadka)
Made by Roux :) - kolejny wygrany konkurs tłumaczeniowy w KJO UAM :)
Oryginał
Mam pisać o trawach
Jak zeszłego lata
Więc?
Trawy są
Ja jestem
Ale one kuszą, zanim co,
ciągną w górę
A zobaczone
Unoszą się w stronę odwrotną
(Miron Białoszewski, Trawopis)
Made by Roux :) - kolejny wygrany konkurs tłumaczeniowy w KJO UAM :)
Pozory
„Kaczka”… „gęś”… i „sęp”…
Tak więc to wody i powietrza władcom
Ludzie wyskubali trzy słowa by zapełnić nimi swoje usta.
Przedrzeźniajcie ich kolejno, mądrzy, niemi trzej królowie!
Ty, gąsiorze, z niezłomnym sercem wytłoczonym jak twe skrzydła ze stali,
Czy tchórz jakiś zdolny będzie zanurzyć się w duszy twej głębiny?
„Egipskie sępy, nieskazitelne niczym anioły,
Słoniowa kość i błyskotki,” synowie palącego słońca,
Któż odważył się nazwać was „obrzydliwymi”?
A ty, wdzięczne dziecko natury,
Najprzedniejszy z wodnych ptaków,
Którego radosny krzyk niesie się ponad jezior samotnością,
Ty, pierwszy w abecadle szaleńca --
Śmiej się pogardliwie z wyliczanki głupca.
ORYGINAŁ
"Loon"..."goose"...and "vulture"...
Thus, from the kings of water and of air,
Men pluck three catchwords for their empty lips.
Mock them in turn, wise, dumb triumvirate!
You, gander, with stout heart tooled like your wings of steel,
What coward knows your soul?
"Egyptian vultures, clean as cherubim,
All ivory and jet," sons of the burning sun,
What creatures call you "foul"?
And you, nature's own child,
You most precocious water bird,
That shouts exultantly among lone lakes,
You, foremost in the madman's alphabet--
Laugh in superb contempt at folly's catalogue!
(Marianne Moore, Masks)
**
bo czuję
przecież wiem
jeden lampka osiem pięćdziesiąt
w czekoladzie
okularach
nie zmusisz się choćbyś chciał
a nadzieja budzi się i zasypia
o siódmej nad ranem
pod prysznicem
dłonie w łóżku wygrzane
nie uciekam z twoich ramion
dopasowane
dlaczego by nie
potrzeby, pragnienia - pieprzenie
nie boli mnie niech nie boli ciebie
ja się nigdzie nie spieszę
Zofia
Madame Sophie dniem nudzi się i ziewa,
A nocą - oczy jej rosną.
Coraz to inny humor przywdziewa
igrając strofą miłosną.
Euforyczna woń perfum jej loki spowija,
jęki wspomnień unoszą się nad nią -
Kwiatem przedziwnym zda się Zofija...
A jakimż to kwiatem?
Niech zgadną.
(A.Osiecka)