lustro

w i e l k i e z d z i w i e n i e w czerwonych butach
przyszło oznajmić swą obecność
stukając obcasami
w
tylko-czarne-kafelki
a już w zupełności
w-żadnym-wypadku-nie-białe.

w i e l k i e z d z i w i e n i e w czerwonych butach
za more than I can afford
patrzyło na mnie przeokropnie długo
sponad wysokości szpilki

i
NAGLE
po
DIABLE

dotarło do mnie, że
przecież to ja jestem

w i e l k i e z d z i w i e n i e w czerwonych butach

sen

leżałam nago otoczona krwią
w łóżku pachnącym jeszcze nocą.

Pan w różowej koszuli
przykrótkawym kitlu
przyszedł
obwieścił, że poroniłam.
Przykro mi.

ale

To niemożliwe
Proszę Pana
przecież Ja nigdy
nie byłam w ciąży

mogłabym

mogłabym być ptakiem
spacerującym

beztrosko w alejce parkowej.


mogłabym być liściem
frunącym

wraz z wiatrem z miejsca na miejsce.


mogłabym być strumykiem
płynącym

odważnie tam, gdzie chce.


Byłabym kim tylko chcesz...
Gdybyś tylko się tu pojawił.

Zofia

Madame Sophie dniem nudzi się i ziewa,
A nocą - oczy jej rosną.
Coraz to inny humor przywdziewa
igrając strofą miłosną.
Euforyczna woń perfum jej loki spowija,
jęki wspomnień unoszą się nad nią -
Kwiatem przedziwnym zda się Zofija...
A jakimż to kwiatem?
Niech zgadną.
(A.Osiecka)