a t y a j a

Wyciągnę cię na spacer
a ty
będziesz radośnie marudził,
że deszcz.
Kupimy jabłoń.
Albo czereśnię.
Ty
zbudujesz nam dom
a ja
wybiorę okna
i może jeszcze płytki
na ten taras z piaskowca.
Raz kiedyś zadzwonię
do ciebie
Powiem:
Proszę mnie uratować.
A ty
zapytasz czy możesz za godzinę.
Zgodzę się.
Przecież
to musi być urocze
nigdy przenigdy
nie staczać walki.

Buszmenka

Nie walcz ze mną.
Wystarczy, że sama to robię.
Dla świętego spokoju
swojego
mojego
oddaj władzę
temu, kto silniejszy.
Mnie,
oddaj mnie!
Wiesz, przecież
to pokój jest normą
nie walka.
Dla ciebie
Dla mnie
trzymaj się z daleka
najlepiej.

wystarczy

wolność potrzeb
wielość poglądów
walka charakterów
wszystko to
na małej powierzchni głowy.
skazani na walkę
zawieramy rozejm
z rumieńcem na twarzy
jednym - na dwoje
wystarczy

zostań

zostaniesz?
moją walentynką
dziś
na noc
na zawsze
na trochę
chociaż
nie daj się prosić,
proszę...
zostaniesz?
zamknę cię w dłoni
albo w sobie
jeśli będzie ci
za zimno
za gorąco
na chwilę
chociaż
proszę
zostań

uśmiech

No przecież wiesz, co to znaczy
gdy choć raz się zobaczy
uśmiech taki od ucha do ucha

I jeżeli uda mi się go utrzymać
Na chwilę chociaż dłużej,
To być może dołożę coś od siebie
Do ponurej historii świata

Inaczej

Bo tutaj jest inaczej.
Powietrze pachnie
deszczem.
Czarna porzeczka jest
wyjątkowo słodka.
Nalewki są
mocniejsze.
Kot prycha
na zakazy.
Pewnie dlatego tutaj jest
inaczej.
Dobrze.
Na przekór
mnie i moim postanowieniom.

Lewo

znalazłam Anioła.
Leżał na ulicy, ubrudzony, szary.
Z przekrzywionym skrzydełkiem.
Lewym.
Dlatego, że od serca.

Podeszłam do niego
z litością
a on serdecznie podziękował.

Pomogłam mu wstać na prawie równe nogi,
chociaż wiem,
zupełnie jak w tym dowcipie,
z ziemi się nie podnosi.

Przecież nie mogłabym zostawić go na ulicy
Jeszcze by go ktoś przygarnął,
i nie oddał.

A to przecież jest mój Anioł.
Z przekrzywionym lewym skrzydłem.
Lewym, bo to od serca...

Zofia

Madame Sophie dniem nudzi się i ziewa,
A nocą - oczy jej rosną.
Coraz to inny humor przywdziewa
igrając strofą miłosną.
Euforyczna woń perfum jej loki spowija,
jęki wspomnień unoszą się nad nią -
Kwiatem przedziwnym zda się Zofija...
A jakimż to kwiatem?
Niech zgadną.
(A.Osiecka)