Chciałabym być dzieckiem.
Wszyscy by się do mnie
uśmiechali
nawet
Pani w sklepie
a mój stary znowu
o jaka śliczna dzicia
kilo ziemniakow
chłopiec czy dziewczynka
proszę
jaka do mamy podobna
wie pani, co to sie porobiło
na tym świecie.
A ja bym w wózku
siedziała
oceniała
po wzroście i
po tym, jak śmiesznie
tupią nóżkami gdy mróz i
po oczu kolorze i
dołeczkach
w policzkach
gdy się śmieją i
po śnieżności zębów
długości spódnicy
twarzach uśmiechniętych ponurych
I tylko czasem zamyślonych
szukających
pytających
gdzie w tym wszystkim
jest prawdziwa radość
Lament Waniliowy
pozostał po Tobie zapach
na rzeczach
w szafce
na pościeli
już nie
już dawno nie
jak pachniesz Ty
pamiętam
pozostał po Tobie zapach
mydła fa
pól waniliowych i
lawendy
nie dokończonych perfum
nie zaczętych kremów
czasami się zastanawiam, jak pachniałaś.
otwieram wtedy szafę
której niedługo już nie będzie
i wtulam nos pomiędzy półki
tam, gdzie ciepło i spokojnie
tam, gdzie jesteś Ty
jedyna, jaką mam
mamo
na rzeczach
w szafce
na pościeli
już nie
już dawno nie
jak pachniesz Ty
pamiętam
pozostał po Tobie zapach
mydła fa
pól waniliowych i
lawendy
nie dokończonych perfum
nie zaczętych kremów
czasami się zastanawiam, jak pachniałaś.
otwieram wtedy szafę
której niedługo już nie będzie
i wtulam nos pomiędzy półki
tam, gdzie ciepło i spokojnie
tam, gdzie jesteś Ty
jedyna, jaką mam
mamo
Copyright/ All Rights Reserved (unless not) - - -
Zofia Mk
@
11/20/2007 09:34:00 PM
Brak komentarzy:
Do Re
Wiatr północny
(tak powiedzieli w telewizji)
potargał myśli
pod rozczochranymi włosami
Wplątał w nie liście
ususzone, chyba
w poradniku majstra budowlanego
mokre, chyba
zapłakane anielskimi łzami
Staruszka w parku niechcący wspomina
wiosny zimy jesienie
staruszka w parku niechcący wspomina
lata
co już dawno były
minęły
Ktoś kiedyś rzucił jej słowem
mądrym dobrym zawistnym
na wiatr
A potem puszczała latawce
łapiąc każdy powiew słońca
Nie dziś
(tak powiedzieli w telewizji)
potargał myśli
pod rozczochranymi włosami
Wplątał w nie liście
ususzone, chyba
w poradniku majstra budowlanego
mokre, chyba
zapłakane anielskimi łzami
Staruszka w parku niechcący wspomina
wiosny zimy jesienie
staruszka w parku niechcący wspomina
lata
co już dawno były
minęły
Ktoś kiedyś rzucił jej słowem
mądrym dobrym zawistnym
na wiatr
A potem puszczała latawce
łapiąc każdy powiew słońca
Nie dziś
Copyright/ All Rights Reserved (unless not) - - -
Zofia Mk
@
11/09/2007 11:57:00 PM
Brak komentarzy:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Zofia
Madame Sophie dniem nudzi się i ziewa,
A nocą - oczy jej rosną.
Coraz to inny humor przywdziewa
igrając strofą miłosną.
Euforyczna woń perfum jej loki spowija,
jęki wspomnień unoszą się nad nią -
Kwiatem przedziwnym zda się Zofija...
A jakimż to kwiatem?
Niech zgadną.
(A.Osiecka)