Liście zielone.
Liście soczyste.
W cieniu huśtawki
Patrzę na liście.
Niedookreślone.
Na pamięć
-podobnie jak na historię-
nie mamy wpływu.
na tego bęc
Abra - makabra,
dwie żmi-je,
kto zaś nie u-marł, ten ży-je.
Nienaturalnie wszystko rośnie,
najbardziej na cmentarzach.
Nienaturalnie wszystko ciąży,
wspomnienia w bagażach.
the kind of love I am talking about is absolute.
the kind of love I am not talking about is
taniec! taniec!
la macabre dance
[la makabre danse]
razem! razem! juz!
kończyna w górę
kończyna w dół
połamaniec blues
pustka jest formą
forma jest pustką,
nie czekaj, więc
nie czekaj,
nie czekaj jutra!
życiowa to sutra:
na kogo wypadnie
ten idzie paradnie.
na innych bęc!
dwie żmi-je,
kto zaś nie u-marł, ten ży-je.
Nienaturalnie wszystko rośnie,
najbardziej na cmentarzach.
Nienaturalnie wszystko ciąży,
wspomnienia w bagażach.
the kind of love I am talking about is absolute.
the kind of love I am not talking about is
taniec! taniec!
la macabre dance
[la makabre danse]
razem! razem! juz!
kończyna w górę
kończyna w dół
połamaniec blues
pustka jest formą
forma jest pustką,
nie czekaj, więc
nie czekaj,
nie czekaj jutra!
życiowa to sutra:
na kogo wypadnie
ten idzie paradnie.
na innych bęc!
Labels:
others,
stream of conciousness
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Zofia
Madame Sophie dniem nudzi się i ziewa,
A nocą - oczy jej rosną.
Coraz to inny humor przywdziewa
igrając strofą miłosną.
Euforyczna woń perfum jej loki spowija,
jęki wspomnień unoszą się nad nią -
Kwiatem przedziwnym zda się Zofija...
A jakimż to kwiatem?
Niech zgadną.
(A.Osiecka)