gdyby mi się tak zechciało chcieć
widzieć niebo całe w paski
zupełnie fioletowe...
przecież fioletowy to taki ładny kolor...
chcieć
Copyright/ All Rights Reserved (unless not) - - -
Zofia Mk
@
12/24/2006 01:16:00 AM
Brak komentarzy:
nocą
mistyczna światłość księżyca
zakrada się przez witrażową szybę spokoju.
na ścianie świata jasność promieni przenika
pocztówkowe fale morza
zakrada się przez witrażową szybę spokoju.
na ścianie świata jasność promieni przenika
pocztówkowe fale morza
co, jeśli
A co, jeśli Bóg dzisiaj zasnął?
Znudzony patrzeniem na mnie, i
na moją bezsenność,
liczył za mnie barany, i
Zasnął.
Znudzony patrzeniem na mnie, i
na moją bezsenność,
liczył za mnie barany, i
Zasnął.
Shit totalny:D
I've woken up in the city of mist and light,
people were walking through the streets of love,
Kisses were floating on the sound of laugh,
Their sins were forgiven as forgiven were I.
people were walking through the streets of love,
Kisses were floating on the sound of laugh,
Their sins were forgiven as forgiven were I.
.smutek.
smucisz się i zakładasz ciepły sweter,
kucasz na podłodze przy ścianie i kolana oplatasz
Ramionami...
...gorące łzy cieknące po przymarzniętych policzkach.
kucasz na podłodze przy ścianie i kolana oplatasz
Ramionami...
...gorące łzy cieknące po przymarzniętych policzkach.
Dusza
Ktoś mógłby pomóc mi,
Duszę przypiąć do ciała.
Gdy już umknie, nikt jej nie złapie
Bo przecież duszy nie można złapać
w siatkę na motyle...
Duszę przypiąć do ciała.
Gdy już umknie, nikt jej nie złapie
Bo przecież duszy nie można złapać
w siatkę na motyle...
ech, to szczęście...
Ech to szczęście..
Się tak czai, i skoczyć nie może
- z mostu chyba..
- nie, nie z mostu.
Do głowy i do serca.
niechciane wskakuje, rozpycha się łokciami
a to którego my chcemy...
Się tak czai, i skoczyć nie może
- z mostu chyba..
- nie, nie z mostu.
Do głowy i do serca.
niechciane wskakuje, rozpycha się łokciami
a to którego my chcemy...
moherowy cmentarz
moherowy cmentarz pustki powstałej
niewiadomo skąd i dla kogo...
zbyt wcześnie ściętej wiśni kwiat zległ
--wśród innych--
na mrocznym wysypisku marzeń
niewiadomo skąd i dla kogo...
zbyt wcześnie ściętej wiśni kwiat zległ
--wśród innych--
na mrocznym wysypisku marzeń
Bóg namieszał mi w piaskownicy
bóg znowu namieszał mi w piaskownicy
kazał mi zabierać klocki i iść do domu
potem spojrzał w księgę mego życia
usiadł i płakał...
próbował mnie przeprosić
wyprostować moje życie
niczym złota rybka chciał spełnić moje trzy życzenia
cały czas płakał...
wszystko jest w moich rękach
za wszystko ja ponoszę odpowiedzialność
na nikogo nie mogę zrzucić winy...
ale nie dam im wszystkim pieprzonej satysfakcji
już nigdy nie będę się liczyć z ich zdaniem
nawet gdy będą płąkać...
zrobię wszystko co w mojej mocy
by nie dać im się zmiażdżyć
by móc codziennie ze świętym spokojem ujrzeć siebie
w lustrze bez łez w oczach
powiedziałam to bogu
wszystkie parszywe moce tego świata przyszły
by mnie wysłuchać
a ja mówiłam, ze łzami w oczach krzyczałam
że nie będę pokornie jak baranek szła na rzeź
gdy inni świętują kolejne zwycięstwa
a bóg siedział i kiwał głową
niczym dobroduszny starzec na emeryturze
siedział i się uśmiechał
a ja miałam w oczach łzy...
kazał mi zabierać klocki i iść do domu
potem spojrzał w księgę mego życia
usiadł i płakał...
próbował mnie przeprosić
wyprostować moje życie
niczym złota rybka chciał spełnić moje trzy życzenia
cały czas płakał...
wszystko jest w moich rękach
za wszystko ja ponoszę odpowiedzialność
na nikogo nie mogę zrzucić winy...
ale nie dam im wszystkim pieprzonej satysfakcji
już nigdy nie będę się liczyć z ich zdaniem
nawet gdy będą płąkać...
zrobię wszystko co w mojej mocy
by nie dać im się zmiażdżyć
by móc codziennie ze świętym spokojem ujrzeć siebie
w lustrze bez łez w oczach
powiedziałam to bogu
wszystkie parszywe moce tego świata przyszły
by mnie wysłuchać
a ja mówiłam, ze łzami w oczach krzyczałam
że nie będę pokornie jak baranek szła na rzeź
gdy inni świętują kolejne zwycięstwa
a bóg siedział i kiwał głową
niczym dobroduszny starzec na emeryturze
siedział i się uśmiechał
a ja miałam w oczach łzy...
***
miałam dzisiaj na czacie spotkanie
z Johnem Lenonem.
Stary pijak z niego, nie ma co
Blady i ciągle krwawiący po feralnym postrzale.
Powiedział, że widział moich starszych
mieszkają podobno w jednym pensjonacie
"pod chmurką tytoniu" czy jakoś tak.
codziennie wieczorami razem grają w karty.
podobno whiskacz leje się tam strumieniami,
a moja mama śpiewa kołysanki dzieciom,
dla których pokoje w niebie zostały przygotowane
zanim zdążyły one posmakować wszystkich pokus
i perwersji tego świata.
Tata już podobno nie jest taki nerwowy.
Śmieje się tylko, że jego garnitur nawet tam ma ślady
Pogryzień przez mole.
Mama nie ma nadciśnienia i cukrzycy
A tata nie męczy się z obrzękiem mózgu.
Znikły ślady po tracheotomii
I nie potrzebne są już sztuczne szczęki
Johny mówi spoko, babe
Nieprędko się z nimi spotkasz
Już oni zadbali o to by twoja linia życia była
Długa aż nadto
Johny mówi że dają radę
Razem, uśmiechnięci, objęci
Jak wtedy, zanim jeszcze wszyscy zaczęli wpieprzać się w ich życie
W rytm jakieś durnej łzawej melodii z melodramatu
Wędrują tam, gdzie kończą tylko dobrzy ludzie
z Johnem Lenonem.
Stary pijak z niego, nie ma co
Blady i ciągle krwawiący po feralnym postrzale.
Powiedział, że widział moich starszych
mieszkają podobno w jednym pensjonacie
"pod chmurką tytoniu" czy jakoś tak.
codziennie wieczorami razem grają w karty.
podobno whiskacz leje się tam strumieniami,
a moja mama śpiewa kołysanki dzieciom,
dla których pokoje w niebie zostały przygotowane
zanim zdążyły one posmakować wszystkich pokus
i perwersji tego świata.
Tata już podobno nie jest taki nerwowy.
Śmieje się tylko, że jego garnitur nawet tam ma ślady
Pogryzień przez mole.
Mama nie ma nadciśnienia i cukrzycy
A tata nie męczy się z obrzękiem mózgu.
Znikły ślady po tracheotomii
I nie potrzebne są już sztuczne szczęki
Johny mówi spoko, babe
Nieprędko się z nimi spotkasz
Już oni zadbali o to by twoja linia życia była
Długa aż nadto
Johny mówi że dają radę
Razem, uśmiechnięci, objęci
Jak wtedy, zanim jeszcze wszyscy zaczęli wpieprzać się w ich życie
W rytm jakieś durnej łzawej melodii z melodramatu
Wędrują tam, gdzie kończą tylko dobrzy ludzie
pozostawiam to Twojemu sumieniu
kochana babciu
skoro nas tak bardzo wszystkich kochasz
skoro nas tak wszystkich zawsze bardzo chwaliłaś
skoro tak bardzo chcesz
nieistniejącej
nigdy zgody w rodzinie bo
nigdy prawdziwej rodziny nie było
przecież wiesz
kochana babciu
może trzeba by wreszcie skończyć z życiem
pełnym
nieprawdziwych wyobrażeń o sobie
nieprawdziwych ocen ludzi
nieprawdziwej prawdy przez tyle lat
skrzętnie ukrywanej w starej drewnianej szafie
na półce gdzieś między paskiem od pończoch
a zdjęciami ze ślubu ukochanego wnuka
kochana babciu
kiedy wreszcie przejrzysz na oczy
będziesz je miała już dawno zamknięte
i szacunek którego tak bardzo oczekujesz...
dopiero zobaczysz ile znaczyłaś dla ludzi
nikomu tak naprawdę nie zależy
ale to twoje życie które de facto
nie należy już do ciebie
kochana babciu
już dawno zaprzedałaś duszę diabłu
usprawiedliwiając ROMANs syna
usprawiedliwiając słabości córki
szukając winnych za śmierci
szukając winnych za twoje błędy
gdy już spoczniesz w drewnianej skrzyni
bo przecież tak bardzo boisz się płomieni
będzie już za późno
nawet palcem nie kiwniesz
wiedz tylko że ja nie zapomnę nigdy,
to jedyne co Ci mogę obiecać,
twoich pretensji wobec taty,
naszych spacerów na łąki,
twojego nieuzasadnionego wstydu za moją chorą mamę
pokazowej religijności i pieniędzy
dawanych wszystkim poza nami
ale to JA zostawiam to Twojemu sumieniu
kochana babciu
skoro nas tak bardzo wszystkich kochasz
skoro nas tak wszystkich zawsze bardzo chwaliłaś
skoro tak bardzo chcesz
nieistniejącej
nigdy zgody w rodzinie bo
nigdy prawdziwej rodziny nie było
przecież wiesz
kochana babciu
może trzeba by wreszcie skończyć z życiem
pełnym
nieprawdziwych wyobrażeń o sobie
nieprawdziwych ocen ludzi
nieprawdziwej prawdy przez tyle lat
skrzętnie ukrywanej w starej drewnianej szafie
na półce gdzieś między paskiem od pończoch
a zdjęciami ze ślubu ukochanego wnuka
kochana babciu
kiedy wreszcie przejrzysz na oczy
będziesz je miała już dawno zamknięte
i szacunek którego tak bardzo oczekujesz...
dopiero zobaczysz ile znaczyłaś dla ludzi
nikomu tak naprawdę nie zależy
ale to twoje życie które de facto
nie należy już do ciebie
kochana babciu
już dawno zaprzedałaś duszę diabłu
usprawiedliwiając ROMANs syna
usprawiedliwiając słabości córki
szukając winnych za śmierci
szukając winnych za twoje błędy
gdy już spoczniesz w drewnianej skrzyni
bo przecież tak bardzo boisz się płomieni
będzie już za późno
nawet palcem nie kiwniesz
wiedz tylko że ja nie zapomnę nigdy,
to jedyne co Ci mogę obiecać,
twoich pretensji wobec taty,
naszych spacerów na łąki,
twojego nieuzasadnionego wstydu za moją chorą mamę
pokazowej religijności i pieniędzy
dawanych wszystkim poza nami
ale to JA zostawiam to Twojemu sumieniu
kochana babciu
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Zofia
Madame Sophie dniem nudzi się i ziewa,
A nocą - oczy jej rosną.
Coraz to inny humor przywdziewa
igrając strofą miłosną.
Euforyczna woń perfum jej loki spowija,
jęki wspomnień unoszą się nad nią -
Kwiatem przedziwnym zda się Zofija...
A jakimż to kwiatem?
Niech zgadną.
(A.Osiecka)