miałam dzisiaj na czacie spotkanie
z Johnem Lenonem.
Stary pijak z niego, nie ma co
Blady i ciągle krwawiący po feralnym postrzale.
Powiedział, że widział moich starszych
mieszkają podobno w jednym pensjonacie
"pod chmurką tytoniu" czy jakoś tak.
codziennie wieczorami razem grają w karty.
podobno whiskacz leje się tam strumieniami,
a moja mama śpiewa kołysanki dzieciom,
dla których pokoje w niebie zostały przygotowane
zanim zdążyły one posmakować wszystkich pokus
i perwersji tego świata.
Tata już podobno nie jest taki nerwowy.
Śmieje się tylko, że jego garnitur nawet tam ma ślady
Pogryzień przez mole.
Mama nie ma nadciśnienia i cukrzycy
A tata nie męczy się z obrzękiem mózgu.
Znikły ślady po tracheotomii
I nie potrzebne są już sztuczne szczęki
Johny mówi spoko, babe
Nieprędko się z nimi spotkasz
Już oni zadbali o to by twoja linia życia była
Długa aż nadto
Johny mówi że dają radę
Razem, uśmiechnięci, objęci
Jak wtedy, zanim jeszcze wszyscy zaczęli wpieprzać się w ich życie
W rytm jakieś durnej łzawej melodii z melodramatu
Wędrują tam, gdzie kończą tylko dobrzy ludzie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz