bóg znowu namieszał mi w piaskownicy
kazał mi zabierać klocki i iść do domu
potem spojrzał w księgę mego życia
usiadł i płakał...
próbował mnie przeprosić
wyprostować moje życie
niczym złota rybka chciał spełnić moje trzy życzenia
cały czas płakał...
wszystko jest w moich rękach
za wszystko ja ponoszę odpowiedzialność
na nikogo nie mogę zrzucić winy...
ale nie dam im wszystkim pieprzonej satysfakcji
już nigdy nie będę się liczyć z ich zdaniem
nawet gdy będą płąkać...
zrobię wszystko co w mojej mocy
by nie dać im się zmiażdżyć
by móc codziennie ze świętym spokojem ujrzeć siebie
w lustrze bez łez w oczach
powiedziałam to bogu
wszystkie parszywe moce tego świata przyszły
by mnie wysłuchać
a ja mówiłam, ze łzami w oczach krzyczałam
że nie będę pokornie jak baranek szła na rzeź
gdy inni świętują kolejne zwycięstwa
a bóg siedział i kiwał głową
niczym dobroduszny starzec na emeryturze
siedział i się uśmiechał
a ja miałam w oczach łzy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz