Bóg namieszał mi w piaskownicy

bóg znowu namieszał mi w piaskownicy
kazał mi zabierać klocki i iść do domu
potem spojrzał w księgę mego życia
usiadł i płakał...

próbował mnie przeprosić
wyprostować moje życie
niczym złota rybka chciał spełnić moje trzy życzenia
cały czas płakał...

wszystko jest w moich rękach
za wszystko ja ponoszę odpowiedzialność
na nikogo nie mogę zrzucić winy...
ale nie dam im wszystkim pieprzonej satysfakcji
już nigdy nie będę się liczyć z ich zdaniem
nawet gdy będą płąkać...

zrobię wszystko co w mojej mocy
by nie dać im się zmiażdżyć
by móc codziennie ze świętym spokojem ujrzeć siebie
w lustrze bez łez w oczach

powiedziałam to bogu
wszystkie parszywe moce tego świata przyszły
by mnie wysłuchać
a ja mówiłam, ze łzami w oczach krzyczałam

że nie będę pokornie jak baranek szła na rzeź
gdy inni świętują kolejne zwycięstwa

a bóg siedział i kiwał głową
niczym dobroduszny starzec na emeryturze

siedział i się uśmiechał
a ja miałam w oczach łzy...

Brak komentarzy:

Zofia

Madame Sophie dniem nudzi się i ziewa,
A nocą - oczy jej rosną.
Coraz to inny humor przywdziewa
igrając strofą miłosną.
Euforyczna woń perfum jej loki spowija,
jęki wspomnień unoszą się nad nią -
Kwiatem przedziwnym zda się Zofija...
A jakimż to kwiatem?
Niech zgadną.
(A.Osiecka)