jesteś
bo czuję
przecież wiem
jeden lampka osiem pięćdziesiąt
w czekoladzie
okularach
nie zmusisz się choćbyś chciał
a nadzieja budzi się i zasypia
o siódmej nad ranem
pod prysznicem
dłonie w łóżku wygrzane
nie uciekam z twoich ramion
dopasowane
dlaczego by nie
potrzeby, pragnienia - pieprzenie
nie boli mnie niech nie boli ciebie
ja się nigdzie nie spieszę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz