Wierszyki

(moje tłumaczenie) : Wierszyki

Był sobie raz na wzgórzu starzec,

Co odpoczywał tylko gdy w kalendarzu był marzec;

Wbiegał sobie z dołu do góry,

W babcinej koszuli po raz nie wiem który,

Wystrojony tak ze wzgórza starzec.


Był sobie raz z Leeds staruszek,

Co zjadał codziennie kilo gruszek;

Na stołku siadał,

Różaniec odmawiał,

Całkiem pokorny ten z Leeds staruszek.

Był sobie raz staruszek z Ischii,

Który szaleństwa miewał przebłyski.

Skoczne odstawiał tańce,

Pijał wiecznie grzańce,

Ten żywiołowy starzec z Ischii.



(oryginał) : Limeryki
There was an Old Man on a hill,
Who seldom, if ever, stood still;
He ran up and down,
In his Grandmother's gown,
Which adorned that Old Man on a hill.

There was an Old Person of Leeds,
Whose head was infested with beads;
She sat on a stool,
And ate gooseberry fool,
Which agreed with that person of Leeds

There was an Old Person of Ischia,
Whose conduct grew friskier and friskier;
He dance hornpipes and jigs,
And ate thousands of figs,
That lively Old Person of Ischia

Brak komentarzy:

Zofia

Madame Sophie dniem nudzi się i ziewa,
A nocą - oczy jej rosną.
Coraz to inny humor przywdziewa
igrając strofą miłosną.
Euforyczna woń perfum jej loki spowija,
jęki wspomnień unoszą się nad nią -
Kwiatem przedziwnym zda się Zofija...
A jakimż to kwiatem?
Niech zgadną.
(A.Osiecka)